30.04.2016

"Zabiorę Cię jesienią do Brukseli" - recenzja książki

"(...) dom to nie tylko cztery ściany. To miejsce, w którym żyjesz, to, co wypełnia twoją duszę miłością, wszystko, co nas otacza, i ludzie. Zwłaszcza ludzie."



Pierwsze wrażenie- szara, bura i ponura, a do tego pochmurna, mocno deszczowa lub delikatnie dżdżysta, jednak jakby nie było, nieustannie mokra. Z chłodnymi, powściągliwymi w okazywaniu emocji, wyważonymi Belgami, trzymającymi się bezpiecznie na dystans. Na ulicach wielokulturowość i wielojęzyczność z językiem francuskim, flamandzkim i niemieckim na czele. Ale, jak to najczęściej bywa, pierwsze odczucie może okazać się mylne - wydawać by się mogło do wiecznie zachmurzonego miasta również dochodzą ciepłe promienie słońca, wykorzystywane od razu zachłannie przez wszystkich mieszkańców; powściągliwość po dłuższym poznaniu zamienić się może w szczerą i oddaną przyjaźń, a wielokulturowość - no cóż, ta pozostaje, ale dodaje tylko barwy i smaku belgijskiemu miastu.

Bruksela to miejsce, do którego przybywa autorka książki.  Pochodząca z Podlasia młoda kobieta od 10 lat mieszka w tej "prowincjonalnej stolicy niewielkiego kraju udającej metropolię", a pomieszkuje w niej dwa razy dłużej. Miasto na tyle ją urzekło i zafascynowało, że postawiła przedstawić je w swojej książce i poprowadzić po jego uliczkach i różnych zakątkach nieopisywanych w popularnych przewodnikach. Nie są to jednak suche i beznamiętne opisy samych miejsc, ale także - a może przede wszystkim- osób, które te miejsca wypełniają. Historia Polaków, zamieszkujących "rozciągliwy" dom, który jest jakby zbudowany z gumy, bowiem zapełniony przez swoich mieszkańców od piwnicy aż po strych; opowieść o starszej pani, oschłej Belgijce, chowającej niejeden sekret, u której pomoce domowe zmieniają się jak rękawiczki, aż do momentu poznania pewnej Polki; historyjka o pięknej młodej Rosjance, która szuka swego księcia z bajki i w końcu udaje jej się go odnaleźć, prawdziwego z krwi i kości, noszącego ją na rękach, rozpieszczającego i kochającego wielką miłością - a mimo to bajka ta wcale nie kończy się dla nich radośnie...

Książkę czyta się z dużą przyjemnością. Napisana jest ładnym, zgrabnym językiem, urozmaicona jest dodatkowo zdjęciami wykonanymi przez autorkę. Miałam wrażenie, że podzielona jest jakby na dwie części. W pierwszej jest to przede wszystkim przedstawienie kilku miejsc, różnych ciekawych zakątków z nakreśleniem osób, tj. bohaterów pojawiających się w nich. W drugiej części natomiast były to przede wszystkim opowiastki o ludziach, każde opowiadanie niezwykle ciekawe, które czytało się z ogromnych zaciekawieniem, nie mogąc się od nich oderwać. Bo miejsce to tak na prawdę ludzie - i nie poznamy tego miejsca dobrze, nie przyglądając się i nie poznając ludzi, którzy w nim zamieszkują. Bo to przecież oni i ich historie tworzą i wypełniają zakątki, ulice, domy, miasta... Warto więc czasami usiąść w ciszy i spokoju na ławeczce w parku, nie zamykać się w sobie, a otworzyć oczy na innych...

Szczegółowe informacje:
Autor Agnieszka Korzeniewska
Liczba stron 242
Wymiary 145 x 210 mm
Wydawnictwo Białe Pióro
ISBN 978-83-64426-15-5

29 komentarzy:

  1. Lubię takie publikacje, ogólnie lubię wszystko co dotyczy ludzi, ich życia, myśli itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To myślę, że ta pozycja powinna Cię zainteresować :-)

      Usuń
  2. Nigdy nie czytałam tego typu ksiażek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz kiedyś po jakąś sięgnąć ;-) Czyta się ją z dużą przyjemnością ;-)

      Usuń
  3. Pamiętam, że jak bywałam na Podlasiu 10 lat temu, to z tamtejszych wsi ludzie jeździli do pracy do Belgii. W książce są wrażenia takiej osoby i rzecz na pewno ciekawa : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tutaj bohaterka pochodzi z Podlasia ;-) Wcześniej nie wiedziałam, że ludzie z tamtego regionu tak masowo wyjeżdżali do Belgi.

      Usuń
  4. Bardzo lubię książki o takiej tematyce. Zachęciłaś mnie do przeczytania, będę szukała jej w bibliotece. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejna bardzo ciekawa tematyka, którą polecasz. Będę musiała się za nią rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zdziwię się, jak autorka pochodzi z okolic Siemiatycz, gdyż z tamtych okolic najwięcej ludzi wyjeżdża do Belgi :) W Brukseli kiedyś byłam, ale było to jakieś 10-11 lat temu i niestety niewiele pamiętam ;) Książka myślę, że mnie zainteresowałaby

    OdpowiedzUsuń
  7. coś w sam raz dla mojej kumpeli:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MA w planie wyjazd do Brukseli? Czy już tam może jest?

      Usuń
  8. Książka zainteresowała mnie, chętnie się z nią zapoznam. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie czytałam tego tupu książek, ale opisałaś ją tak ciekawie, że postanowiłam zrobić wyjątek i się z nią zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się - jak się zapoznasz, koniecznie daj znać, jakie będą Twoje odczucia ;-)

      Usuń
  10. Bardzo lubię czytać takie książki :-) muszę się rozejrzeć za tą propozycją :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię czytać takie książki :-) muszę się rozejrzeć za tą propozycją :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa :) myślę, że zainteresowała by mnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaciekawiła mnie i ląduje na długaśnej liście :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już kiedyś do niej dojdziesz, to koniecznie daj znać, jak Ci się spodoba ;-)

      Usuń
  14. Bardzo lubię takie książki. Jest ich może nie najwięcej, ale pokaźna ilość w mojej

    OdpowiedzUsuń
  15. uwielbiam czytać książki :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam serdecznie do polubienia fanpage https://www.facebook.com/WielopokoleniowoTrzy/
oraz do obserwacji na Instagramie (https://www.instagram.com/wielopokoleniowo/)!