16.12.2015

Pistacja i migdał- luksusowy balsam od Eveline Cosmetics

Smaczne przekąski, które nie tylko świetnie smakują, ale i są zdrowe. W kosmetyce również znalazły swoje zastosowanie, aczkolwiek ja wcześniej nie miałam jeszcze okazji poznać ich działania. Ale to już się zmieniło :-)

Pistacja i migdał, bo o nich mowa, to dwa tytułowe składniki balsamu z serii Salon De La France od Eveline Cosmetics. Jeden balsam z tej salonowej serii zdążyłam już poznać i pisałam o tym TUTAJ (link!). Po pomarańczy z imbirem nadeszła zatem pora na bliższe spotkanie z niezwykle ciekawym duetem wyżej wymienionej pistacji z migdałem :-)


Zawiera on w sobie zaawansowane składniki aktywne:
5% UREA- długotrwale nawilża, zmiękcza i przyspiesza złuszczanie zrogowaciałego naskórka, pozostawiając skórę gładką i miękką w dotyku.
HYDROMANIL- tworzy na powierzchni skóry delikatny film chroniący przed utratą wody. Długotrwale nawilża penetrując głębokie warstwy skóry i ograniczając transepidermalną utratę wody.
MASŁO SHEA- doskonale pielęgnuje suchą i bardzo suchą skórę, zapewniając optymalny poziom nawilżenia.
bioHYALURON COMPLEX- intensywnie i długotrwale nawilża, zapewnia spektakularne wygładzenie naskórka.
OLEJEK KOKOSOWY- rewitalizuje, ujędrnia i uelastycznia skórę, zawiera naturalne antyoksydanty, dzięki czemu przeciwdziała procesom starzenia się.
OLEJEK SOJOWY- dzięki wysokiej zawartości witaminy E chroni przed stresem oksydacyjnym i skutecznie zwalcza wolne rodniki.
WYCIĄG Z ALG LAMINARIA- intensywnie i skutecznie ujędrnia oraz wzmacnia strukturę skóry, czyniąc ją gładką, elastyczną i sprężystą.

Nawilżenie, odżywienie, regeneracja. To wszystko ma się dziać z naszą skórą w otoczeniu intrygującego aromatu. Jak się u mnie spisał ten balsam? Czy towarzystwo pistacji i migdała nie okazało się zbyt męczące?


Podobnie jak pierwszy balsam, również ten znajduje się miękkiej tubie, którą otwieramy i naciskamy, chcąc otrzymać porcję kosmetyku. Opakowanie jest dosyć rzucające się w oczy, w kolorze pistacjowym czy też metalicznej zieleni. Prezentuje się ciekawie i bardzo energetyzująco! Zawartych jest na nim dużo informacji, wyraźnie zaznaczony jest też termin maksymalnego zużycia, co bardzo mi się podoba. Nie musimy przypominać sobie, kiedy otworzyliśmy kosmetyk i czy oby jeszcze mieści się on w terminie (wiadomo, takie stosowanie po terminie raczej nie powinno zaszkodzić, ale z pewnością kosmetyk taki nie ma już tylu właściwości). Konsystencja nietłusta, lekka i przyjemna. Balsam fajnie rozprowadza się po ciele i błyskawicznie wsiąka, nie lepiąc się ani nie powodując żadnych innych nieprzyjemnych doznań. Zapach kosmetyku do słabych nie należy! Pistacja zdecydowanie dominuje, aczkolwiek czujny węch rozpozna też migdała. Z każdą godziną zapach jest coraz słabszy, by ostatecznie stać się niezwykle delikatnym i subtelnym. Co do działania balsamu - mając w swoim składzie tyle składników aktywnych, nie może być ono słabe i nieskuteczne! :-) Masło Shea, olejek kokosowy, urea i pozostali przyjaciele porządnie wykonują swoją robotę :-) Skóra jest miękka, gładka, delikatna, porównywalna ze skórą mojego bobaska, tj. malutkiego synka :-) Kosmetyk wart grzechu i zdecydowanie polecam :-)



PODSUMOWUJĄC:
- przyjemny, słodki zapach
- lekka, nietłusta konsystencja
- nie klei się i nie powoduje tłustego filmu na skórze
- błyskawicznie wsiąka
- wyraźne nawilżenie i odżywienie skóry
- polecam! :-)

Mieliście? Czym się teraz "balsamujecie"?


24 komentarze:

  1. Bardzo jestem ciekawa tego balsamu, szczególnie za to 5x ultraodżywienie :) chociaż ja chętnie jeszcze bym poznała skład z tej ramki na dole jak to ilościowo wychodzi z tymi poszczególnymi składnikami. Ale na pewno przy najbliższych zakupach zwrócę na niego uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię kosmetyki tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA je jakiś czas temu zaczęłam poznawać - i póki co, bubla brak ;-)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. No to musisz się na ten balsam skusić :-)

      Usuń
  4. Ja się przyznam, że teraz nie balsamuje się niczym, ale moja skóra niestety tego potrzebuje, muszę sobie coś zakupić. Ten balsam wygląda ciekawie tylko niestety to nie moje zapachy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie potrzebuje balsamu, to chyba znaczy, że bez balsamów świetnie sobie sama radzi z nawilżeniem :-)

      Usuń
  5. Do mnie dziś przyleciał balsam Clochee i zaczynam swoją przygodę z nim :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię balsamy Eveline, zazwyczaj świetnie się u mnie sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten pierwszy zużyłam rozcinając nawet tubę żeby wyssać go do końca, a ten bidny leży, ale już ponad połowa zeszła :) Fajny jest ale mi oczy przyćmił pomarańczowy kolega :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tamten pomarańczowy też miał fajny, elektryzujący zapach :-)

      Usuń
  8. Bardzo lubię produkty z urea, bardzo pomaga na moją suchą skórę, muszę wypróbować w tak pachnącej wersji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapachem mnie zaciekawiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapachy są obłędne, lecz niestety mnie uczulaja :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam podobny ale z Dove. Bardzo ładnie pachniał.
    Myślę, że Eveline też się u mnie sprawdzi.
    Uwielbiam produkty z tej firmy. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie nawilża i bardzo przyjemnie pachnie. Skończyłam tubę niedawno i czas zakupić kolejną :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam serdecznie do polubienia fanpage https://www.facebook.com/WielopokoleniowoTrzy/
oraz do obserwacji na Instagramie (https://www.instagram.com/wielopokoleniowo/)!